Pan Burmistrz dwukrotnie (może nawet i trzy razy bo kasuje posty i pisze nowe, jakby nie bardzo wiedział co powiedzieć mieszkańcom) nawiązał na swoim profilu na facebook’u do publikacji, które pojawiły się na stronie internetowej twojmieroszow.pl. Napisał on, że poruszane tematy to kłamstwa, pomówienia i insynuacje oraz, że to przemysł pogardy i dyskredytacji jego osoby.

Jeżeli sprawa domeny internetowej gorysuche.pl to ewidentne kłamstwo i insynuacje to dlaczego w dniu 7 września br. domena została przerejestrowana na Gminę Mieroszów?

Dlaczego Pan Raczyński napisał, że było to niedopatrzenie, czyli dokładnie to co zasugerowałem w swoim artykule? Zadałem dwa pytania nasuwające się w wyniku zaistniałej sytuacji. Czy jest to sytuacja celowa czy niedopatrzenie, gdzie tutaj insynuacja? Pan Raczyński tłumaczy się, że nie był zaprzysiężony na Burmistrza w trakcie rejestracji domeny, ale jednocześnie nie przeszkadzało mu to w utworzeniu profilu na facebook’u pn. Gmina Mieroszów. Swoją drogą mam nadzieję, że login i hasło do tego profilu są zabezpieczone w urzędzie. Oczywistym jest również to, że mógł zmienić właściciela domeny po zaprzysiężeniu lub do zaprzysiężenia zaczekać z jej rejestracją.

Poinformował również, że nie ma możliwości kontaktu z autorami strony i nie może odnieść się do podawanych informacji i żądać ich sprostowania. Oczywiście jest to kłamstwo. Na stronie istnieje zakładka kontakt i po kliknięciu w nią ukazuje się adres mailowy redakcja@twojmieroszow.pl. Więc istnieje możliwość odniesienia się do przedstawianych zagadnień. Do osoby Macieja Koziejki odnosił się nie będę, bo sprawa mnie nie dotyczy. Natomiast zarzut o to, że strona działa nielegalnie bo nie jest zarejestrowana w sądzie wojewódzkim właściwym ze względu na siedzibę jest mocno chybiony. Oczywiście na poparcie swojej tezy Pan Marcin nie przytoczył żadnych aktów prawnych. Więc proszę:

Art. 20 ust. 1 ustawy prawo prasowe stanowi, że (cyt.): „wydawanie dziennika lub czasopisma wymaga rejestracji w sądzie wojewódzkim właściwym miejscowo dla siedziby wydawcy”. Z uwagi na to, że sądów wojewódzkich nie ma od roku 2004 – rejestracji dokonuje właściwy sąd okręgowy. Wniosek taki musi oczywiście spełniać wymagania formalne (m.in. opłata w wys. 40 zł).

Art. 7 ust. 2 pkt 2 i 3 ustawy prawo prasowe zawiera definicję „dziennika” i definicję „czasopisma”. W rozumieniu tego przepisu dziennikiem jest (cyt.): „ogólnoinformacyjny druk periodyczny lub przekaz za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu, ukazujący się częściej niż raz w tygodniu”. Zaś czasopismem jest (cyt.): „druk periodyczny ukazujący się nie częściej niż raz w tygodniu, a nie rzadziej niż raz w roku; przepis ten stosuje się odpowiednio do przekazu za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu innego niż określony w pkt 2 (dziennik)”.

Tylko taki „druk” lub „przekaz dźwięku” lub „przekaz dźwięku i obrazu” podlega rejestracji. Jeżeli można rozpatrywać obowiązek rejestracji to tylko w trzecim przypadku. jednak musi wystąpić jednocześnie dźwięk i obraz co w przypadku omawianej strony internetowej nie ma miejsca. Twój Mieroszów nie jest dziennikiem ani czasopismem, to chyba oczywiste. Skąd więc u Pana Marcina teza o nielegalnej stronie internetowej?

Co do opisywania przesłanek jakimi się kieruję w moim postępowaniu, Pan Marcin Raczyński się troszeczkę zagalopował. Odnosząc się do mojej osoby jako kandydata na prezesa stowarzyszenia TKS Biały Orzeł Mieroszów, owszem byłem proszony przez ustępujących członków zarządu jak i przez samych zawodników o objęcie sterów. Nawet w tej sprawie się spotkałem z Panem Marcinem, który jasno dał do zrozumienia, że jeśli zaangażuję się w działalność klubu to Pan Burmistrz dopilnuje aby do klubu nie trafiła złotówka z gminnej kasy. Po takim postawieniu sprawy dałem sobie spokój z tematem. I jak Pan Marcin doskonale wie ze swojej obecności na walnym zebraniu członków klubu, nawet nie kandydowałem. Po co kopać się z koniem? Ale ta kwestia jest mniej istotna.

Bardziej poruszyło mnie podanie do publicznej wiadomości faktu mojego kandydowania na stanowisko Prezesa ZGKiM Mieroszów Sp. z o.o. Przekazanie takiej informacji nosi znamiona naruszenia Ustawy o ochronie danych osobowych. Na podstawie art. 51 ustawy,

1. Kto administrując zbiorem danych lub będąc obowiązany do ochrony danych osobowych udostępnia je lub umożliwia dostęp do nich osobom nieupoważnionym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Nie trudno wyobrazić sobie taką sytuację gdy o tym, że ktoś uczestnicy w procesie rekrutacji dowie się np. jego kolega z pracy. Powie o tym szefowi i osoba szukająca zatrudnienia gdzie indziej straci pracę. W takiej sytuacji, można domagać się odszkodowania (wytaczając proces cywilny) od firmy, przez którą pośrednio straciliśmy pracę, bo to przez naruszenie przez nią warunków ustawy doszło do całej sytuacji. Niestety Pan Burmistrz nie jest w stanie przeanalizować jakie konsekwencje prawne i nie tylko mogą mieć jego wpisy na portalu społecznościowym. Zapewniam, że podejmę w tej kwestii odpowiednie środki prawne.

Jeżeli w treściach, które napisałem znajdują się informacje nieprawdziwe, proszę napisać sprostowanie lub dochodzić swoich racji na drodze prawnej. Nie skomentuję pozostałych uwag, bo nie ma czego komentować.